Lornetki proste (a te niewielkie to już w ogóle) mają tą przewagę nad lornetkami kątowymi (i teleskopami), że są gotowe do obserwacji w zasadzie od razu. Patrzysz na niebo – jest bezchmurnie. To bierzesz do ręki lornetkę i obserwujesz.

Tak właśnie było tym razem. Piątkowy wieczór, nagłe rozpogodzenie i zamiast iść spać wziąłem w dłoń niewielką lornetkę. Gdy na osiedlu zobaczyłem, że pogoda może utrzymać się nieco dłużej skusiłem się nawet na statyw. Uzbrojony w lornetkę APM 12×50 ED o polu widzenia 5.5 stopnia rzuciłem się od razu na Oriona. A tam cały kompleks mgławicy i okolicy widoczny w przepięknym wydaniu pomimo miejskiego, zaświetlonego nieba. M42 świeciła swoimi skrzydłami oferując niebanalny, jak dobrze znany zimowy widok. Zaraz wyżej wyłuskałem również niewielką mgławicę M78, która stanowiła bardziej rozmazany punkt, ledwo widoczny, ale jednak. Potem Pas Oriona, dobrze mieszczący się w powiększeniu 12x z zapasem. Trzy ułożone obok siebie w linii gwiazdy to dla mnie nieustannie uczta estetyczna. Podobnie jak M45. Zawsze uważałem, że Plejady swój największy urok mają w niewielkich powiększeniach. Lornetka 12×50 sprawdza się tu wybornie, o wiele lepiej niż 10×50 do której byłem przez lata przyzwyczajony. Teraz niby podobnie, lecz w zupełnie nowym spojrzeniu. Lornetka 12×50 pozwala odkrywać te same obiekty w innej perspektywie, na nowo.
Rzuciłem się też na Zimowe Albireo (145 Cma). Pomimo, że układ zlokalizowany tuż nad budynkami to wciąż widoczny, choć nie tak pięknie jak przy większym powiększeniu i separacji. O detalu w M41 i M50 w okolicy Syriusza mogłem zapomnieć. Miejska poświata tej nocy zbyt mocno utrudniała zadanie. Za to Gromada Podwójna w Perseuszu (NGC 869 i NGC 884) to inna historia. Prawie złamałem kark zerkając na okolice zenitu, lecz było warto. Ilość gwiazd w całym otoczeniu wprawiała w osłupienie. Do tego gromada Stock 2…
Obserwacje nie trwały zbyt długo, ale pozwoliły na zaspokojenie głodu. Grudniowy nów był coraz bliżej, a po udanym pod względem ilości obserwacji listopadzie miałem ochotę na jeszcze więcej. Tym bardziej, że zimowe konstelacje już w pełni na niebie.
Do następnego razu!
Pozdrawiam!