Czwartkowe prognozy dość niepewne, tym bardziej, gdy w okolicy mgła wymieszana ze smogiem. Zaryzykowałem i pojechałem w ciemno na folwark, czyli miejsce, gdzie lokalne zanieczyszczenie z kominów często nie dociera. Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę.

Na miejscu zastały mnie resztki śniegu, czyli krajobraz jakiego dawno tutaj nie widziałem. Rozstawiłem dość sprawnie statyw Manfrotto 161mk2b razem z głowicą Benro S8, a na niej w kilka sekund znalazła się lorneta kątowa APM 70/90 SD APO. Tym razem posiłkowałem się wyłącznie okularami Baader Morpheus, były to parki: 9 mm, 12.5 mm, 17.5 mm. Oczywiście zacząłem od najmniejszego powiększenia stopniowo idąc coraz wyżej. Najbardziej komfortowe i przyjazne dla oka obrazy oferowała para okularów 12.5 mm. Mam wrażenie, że są one najbardziej przyjemne ze wszystkich parek i chyba też najmniej czułe na nieosiowe patrzenie. Po prostu przystawiamy oczy i obraz jest taki jaki być powinien. Z ogniskową lornety 400 mm uzyskujemy wtedy powiększenie w okolicy 32x, a źrenica wyjściowa to około 2,2 mm. I teraz ciekawostka. Przyzwyczajony do niewielkich lornet prostych i źrenic w okolicy 4-5 mm powinienem od razu odrzucić taką „ciemność”. Odziwo jest zupełnie inaczej, ciemniejsze i bardziej kontrastowe tło bardzo mi podpasowało w lornetce kątowej, na klasykach DS sprawdziło się znakomicie. Oczywiście i tak największe wrażenie zrobiło pole widzenia okularów, gdzie obraz w dostępnym polu 76 stopni to nie lada gratka dla każdego kto uwielbia się zanurzyć w kosmicznym krajobrazie.

Operowanie po niebie lornetą kątową w niewielkich powiększeniach z każdą sesją jest coraz bardziej intuicyjne, mogę śmiało napisać, że po kilku obserwacjach nie mam z tym większego problemu. Wymaga to oczywiście jakiegokolwiek obycia z niebem. Jak już poczujemy się swobodne – możemy skanować zarówno obiekty tuż nad horyzontem, jak również te w zenicie. Przy kompletowaniu montażu nie zastanawiałem się zbyt długo, w którym kierunku iść. Miałem za sobą pewne doświadczenia zarówno na widłach, montażu centralnym, jak i głowicy video. Ostatnia z opcji oferowała mi największą mobilność, szybkość rozstawienia, jak również swobodę i płynność obserwacji. Wystarczy płytka foto/video (benro, czy manfrotto – pasują obie) zamocowana na stałe do stopki lornetki. Zamontowanie jej na głowicy video to tylko „wsunięcie” na klik. Nie trzeba się bawić w żadne dodatkowe przykręcanie śrubek itp. itd. Podobnie sama głowica, choć już spora to nadal zgrabna i przymocowana do statywu da się zmieścić w każdym zakątku auta. Gdy lorneta jest już na montażu to w zasadzie mamy dobrze wyważony zestaw i możemy śmigać w lewo / prawo / góra / dół. Zbędne jest krzesełko, czy też leżak. Pomocna okazuje się korba, której płynność i prostota działania dodają jeszcze większego komfortu (szczególnie, gdy obserwujemy w terenie poza domowym ogródkiem podczas mrozu w grubych rękawicach).

Nie będę się po raz kolejny rozpisywał na temat obiektów, które tej nocy widziałem. Ten wpis jest bardziej sprzętowy i pozwala wyciągnąć dodatkowe wnioski. Na nocnym niebie spoglądałem na klasyki typu M42, M45, M35, M36, M37, M38 itp. itd. Nie łapałem żadnych ulotnych mgiełek, po prostu syciłem niebo serfując od jednego obiektu do drugiego. Tym bardziej, że z tyłu głowy miałem informację o nadciągającym zachmurzeniu, a więc czasu niezbyt wiele. Jeszcze jedna uwaga odnośnie stosowania okularów w niewielkich lornetach. Mam wrażenie, że najlepiej sprawdzają się tutaj okulary od 24mm do 9mm. W opcji 24mm mamy typowe lornetkowe spojrzenie na szeroko – do dyspozycji większy obszar nieba i duża źrenica wyjściowa. Gdy użyjemy 9mm lub mniej to uzyskujemy bardziej teleskopowe spojrzenie, które bardzo dobrze sprawdzi się też na planetach, Księżycu i okazjonalnie obiektach DS. Robi się już jednak dość ciemno i okulary w tej ogniskowej będą stanowić raczej niewielki procent naszych obserwacji. Choć nie ukrywam, że trapez w M42 wygląda w takim zestawieniu fenomenalnie, podobnie jak Mgławica Płomień (NGC 2024), która jest widoczna jaki charakterystyczny ciemny pas przy gwieździe Alnitak (Zeta Orionis). Pamiętajmy, że piszę tu cały czas w odniesieniu do niewielkiej lornety kątowej o ogniskowej w przedziale 400-500mm.
Nim się obejrzałem nad niebem coraz bardziej kumulował się cirrus, a w raz z nim gęstniało zachmurzenie. Jeszcze przed północą zakończyłem samotne obserwacje na folwarku w zimowej scenerii dochodząc do wniosku, że tegoroczna jesień jest naprawdę łaskawa pod względem ilości obserwacji.
Do następnego razu!
Pozdrawiam!