Na niebie prawie pełnia, więc klasycznie niebo bez chmur. No cóż, dawno nie obserwowałem, także mimo wszystko wyszedłem na osiedle z lornetką APM 12×50 ED w dłoni. Popatrzyłem przez moment i chwilę później wróciłem się po statyw – chciałem zajrzeć nieco głębiej w niebo ze stabilizacją.

I w sumie było warto, pomimo blasku Księżyca przyszedł czas na pożegnanie zimowych konstelacji i powitanie tych wiosennych. Na niebie już dobrze widoczny Lew, Panna, Warkocz Bereniki, Wolarz, a nawet Herkules.

Spojrzałem na gromadę kulistą M3, w powiększeniu 12x widoczna była jako puchata kulka w otoczeniu gwiazd. M13 w Herkulesie o wiele jaśniejsza, ale M92 już dużo słabsza. Wega i epsilony w niecodziennej lokalizacji, bo tuż nad okolicą północnego horyzontu. Układ podwójny Nu Draconis w konstelacji Smoka idealnie rozdzielony. Polaris z pierścionkiem również zaliczony. Obróciłem się jeszcze bardziej w stronę Kasjopei i Perseusza, a tam potężna gromada Alpha Persei Cluster. No skoro zawędrowałem już tutaj to nie obyło się bez M36, M37 i M38. Lornetka 12×50 to lekkość i swoboda obserwacji, w tak dużym polu znajdowanie obiektów nie wymaga żadnego wysiłku, kulki w zasadzie co chwilę same wpadają w pole widzenia. Podobnie jak Jowisz, który przepięknie punktował razem ze swoimi Księżycami.

Postałem tak ponad godzinę i całe szczęście, że na osiedlu jakaś awaria i oświetlenie nie działa od kilku dni. Poczułem się prawie jak poza miastem : ) Aura obserwacji też już nieco inna, jakby cieplej i powietrze inaczej pachnie (wcale nie smogiem!). Nadciąga wiosna : )
Do następnego razu!
Pozdrawiam!