Awaria oświetlenia na osiedlu trwa w najlepsze i w sumie to nie zamierzam tego nikomu zgłaszać. O tej porze i tak nikt poza mną się tutaj nie pojawia, więc korzystam ile się da : ) I w sumie jestem w szoku, jak wiele brak tego oświetlenia zmienia w obserwacjach. O ile na zdjęciach tego nie widać to uwierzcie mi, że na żywo jest całkiem przyzwoicie jak na niewielkie miasteczko.

Lorneta kątowa wyciągnięta i celujemy w obiekty. Najpierw Gromada Podwójna w Perseuszu (NGC 869 oraz NGC 884), potem nieco wyżej Galaktyka Bodego (M81) i Galaktyka Cygaro (M82) – już nie pamiętam kiedy tu zaglądałem! Dwa obiekty obok siebie znakomicie widoczne, prawie w zenicie, więc świecą dość intensywnie. W sumie to naprawdę zapomniałem o DSach w tej okolicy, więc czas na Galaktykę Wiatraczek (M101) – tutaj już gorzej jak zawsze – rozmazana rozległa plama. Natomiast Galaktyki Wir (M51) razem z NGC 5195 już do wyodrębnienia jako dwie nachodzące na siebie plamki. Bieszczady to nie są, ale i tak można je bez problemu wyłapać.
Rzuciłem się też na Triplet Lwa (M65, M66 i NGC 3628) – dwie widoczne dość dobrze, trzecia już gorzej, bardziej zerkaniem. Wyłuskałem jeszcze galaktykę w głowie konstelacji Lwa, czyli NGC 2903.
Na zakończenie żonglowałem jeszcze parkami okularów, głównie 18 i 24 mm. W tej ostatniej widok Wegi razem z epsilonami był bajkowy i taki.. czysty dla oka. Czasami lubię po prostu popatrzeć na gwiazdy i ich kolorystykę. W ten oto sposób dotarłem do gromady Stephenson 1 (Delta Lyrae) tuż obok. Znów uczta dla zmysłów.
Awario oświetlenia trwaj jak najdłużej!
Do następnego razu!
Pozdrawiam!