Tuż po świętach, a jeszcze przed Nowym Rokiem udało nam się w końcu spotkać na Folwarku. Na miejsce dojechałem prawie w tym samym czasie co Michał, czyli około godziny 21:30. Jeszcze przed nami na polu pojawił się stary dobry znajomy, czyli Bebeto, którego nie widziałem już wiele miesięcy. Stał przy lornetce 10×50 zawieszonej na statywie i łapał klasyki.

Gdy zajechałem na Folwark na niebie snuła się delikatna warstwa chmur, ale dość szybko się rozmywała i od razu udostępniła kawałek nieba. Pomimo, że na niebie tej nocy w połowie świecił Księżyc to mogliśmy nadal łapać klasyki. Załadowałem kątową lornetę APM 82/90 ED i rzuciłem się do obserwacji. Na pierwszy ogień (i rozgrzewkę) poszedł oczywiście Orion i M42. Później spojrzałem na Jowisza, który świetnie ukazał swoje dwa pasy w połączeniu z okularami APM 12,5mm. W tak niewielkim powiększeniu (jak na planety) gazowy olbrzym prezentował się zjawiskowo z ogromnym zapasem pola. Była też gromada M41 pod Syriuszem, czy też M50 nieco wyżej.

Tego wieczoru moim głównym celem był jednak inny obiekt. Postanowiłem zaliczyć gwiazdę „Garnet Star” w konstelacji Cefeusza, oznaczoną jako Mi Cephei. Jasnoczerwony kolor gwiazdy był wyjątkowy i w pełni nasycony. Granat Herschela, bo i tak ją zwą to jedna z największych gwiazd na naszym niebie (i nie chodzi tutaj o jasność). Następnie skakałem do najróżniejszych układów podwójnych przy okazji zaliczając niewielką gromadę NGC 7160 w Cefeuszu. Była też konstelacja Raka z gromadami otwartymi M44 i M67.
Na deser wyciągnąłem jeszcze lornetkę APM 20×70 ED, którą przeczesywałem klasyki zimowego nieba. Niestety jeszcze przed północą na niebo naszła niespodziewanie dość spora warstwa chmur, która z każdą minutą się pogłębiła i w zasadzie jedyne co nam pozostało to spakować sprzęt.

Tej nocy warunki były dość mroźne, silny wiatr i -2 stopnie na termometrze potęgowały uczucie zimna. Okulary dość często nam parowały, a na zakończenie obserwacji większość sprzętu była pokryta szronem. Tym skromnym akcentem obserwacyjnym zakończyliśmy sezon 2025 na Folwarku. Fajnie było się spotkać w niewielkim gronie, trochę pogadać i popatrzeć w nocne niebo.

Jeśli chodzi o grudzień (i w sumie całą jesień 2025) to obfitował on w wiele nocy obserwacyjnych i muszę przyznać, że był to chyba mój rekord jeśli chodzi o ilość udanych obserwacji. Mam tylko nadzieję, że rok 2026 będzie jeszcze lepszy pod tym względem : )
Do następnego razu!
Pozdrawiam!