To była bez wątpienia „ta noc”. Bez Księżyca, w dobrym miejscu i z taką przejrzystością, że można było zerkać na obiekty, które w zasadzie dotykały horyzontu.
W środowy wieczór na nowym miejscu (Będlewo na południe od Poznania) pojawiłem się przed godziną 20, gdzie był już Thomas i Acidtea. Następnie dojechał Ucio. Po przyjeździe zaniepokoiły mnie mocne światła z pobliskiego zakładu produkcyjnego, których w niedzielę nie widziałem. Całe szczęście około godz. 21 światła zgasły i można było cieszyć się naprawdę ciemnym niebem, jakiego dawno nie widziałem w okolicy. Gwiazdy i obiekty były na jak na dłoni, nawet w oddali pomiędzy gałęziami drzew można było dostrzec bardzo wyraźnie świecące punkty, które nie były przysłonięte przez żadnego cirrusa, mgłę czy też syf z pobliskich kominów. Jedyna delikatna poświata na horyzoncie pochodziła z okolicznego rozwidlenia na ekspresowej S5, co tak naprawdę miało marginalne znaczenie.

Z lornetką APM 16×70 ED przeskakiwałem z obiektu na obiekt, a gdy spojrzałem na Jowisza ukazał mi się ciekawy obrazek jego dwóch księżyców. Europa i Ganimedes praktycznie nachodziły na siebie prezentując się jak układ podwójny gwiazd. Rozdzielenie odnotowaliśmy także w 10 calach na dobsonie i teleskopie TS 80 APO, w którym Jowisz wyglądał po prostu jak z obrazka.

Potem był Lew i jego triplet galaktyk z M66 na czele, a także Rak i jego przepiękna gromada otwarta „Żłobek”, znana również jako „UL” oznaczona numerem M44. Następnie odbicie do M35 i NGC 2158 w Bliźniętach, a potem zjazd do M47 i M46, w której widoczna była mgławica planetarna NGC 2438.

Gdy rozstawione na polu dwa Seestary zbierały materiał ja oblatywałem dalej okolice Wielkiego Psa. Chwilę po godzinie 21 dojechał Michał Sz., szybko rozstawił sprzęt, aby zapolować na obiekt M79 w konstelacji Zająca, ale było już za późno. Zająć zmierzał do swojej nory zabierając ze sobą gromadę kulistą. Szkoda, bo wyśmienite warunki tej nocy na pewno pokazałyby ładnie ten obiekt w lornecie. Zamiast tego delektowałem się jak zawsze układem podwójnym gwiazd „zimowe albireo” 145 CMa.


Temperatura tej nocy była lekko na minusie co dało się odczuć. Dodatkowo po ponad 2h obserwacji zaczęły parować okulary i obiektywy lornetki, co oznaczało nic innego jak koniec obserwacji wizualnych w powiększeniu 16x. Jednak jakość nieba była tak fantastyczna, że nawet gapienie się w niebo gołym okiem dawało sporo frajdy. Majaczące gromady w Woźnicy, podwójna w Perseuszu, czy też rozległa M44 widoczne były jako wyraźne pojaśnienia na niebie. Co tu dużo pisać – druga noc obserwacyjna w tygodniu zaliczona z przytupem. Dla takiego nieba warto marznąć.
Do następnego razu!
Pozdrawiam!