Z każdą obserwacją lornetką Nikon 18×70 coraz bardziej nabierałem przekonania, że to nie jest sprzęt dla mnie. W międzyczasie na niemieckiej giełdzie pojawiła się inna okazja, która bardzo kusiła, a dodatkowo za namową innych lornetkowych świrów finalnie po kilku dniach trafiła do mnie lorneta kątowa APM 70/90 SD APO (kątowe lornety APM występują w wersji Semi-apo, czyli zwykły achromat, wersja ED z optyką FPL-51 i wersja SD z optyką FPL-53. Na początku produkcji wersja ze szkłem FPL-53 miała również oznaczenie ED, dopiero z czasem zaczęto stosować oznaczenie SD…).
To jednak nie wszystko. Po odstąpieniu APM 16×70 ED i APM 10×50 ED bardzo długo brakowało mi niewielkich i równie dobrych lornetek z tego samego brandu, aż zupełnie przypadkiem udało mi się odkupić od znajomego model APM 12×50 ED, który jak się okazuje do astronomii sprawdza się jeszcze lepiej niż APM 10×50 ED. Większe powiększenie pozwala na bardziej wnikliwe dostrzeżenie klasyków nocnego nieba, bliżej tutaj do obrazów z powiększenia w okolicy 15x. Obraz w lornetce jest estetyczny, gwiazdy punktowe i nasycone. Co tu dużo pisać – obrazy są bardzo kulturalne i cieszą oko. Powiększenie 12x dla wielu osób może być już za duże do obserwacji z ręki, osobiście już praktycznie zawsze używam statywu. Okazjonalnie lornetka trafia do plecaka na wyjazdy i jest zawsze dostępna na niezapowiedziane obserwacje. Pole widzenia 5,5 stopnia pozwala spojrzeć na gromady otwarte w szerokim ujęciu dostarczając już nieco detalu w składnikach. Nie są to rozmazane plamy, możemy dostrzec fajnie ziarnistość wielu z nich. Jednym zdaniem – udany zakup.




Wróćmy jednak do lornety kątowej. Przez wiele lat powstrzymywałem się dość mocno przed jej nabyciem. Powody były najróżniejsze, głównie jej gabaryt (wersja 100mm to już spory kaliber), no ale oto jest. APM w wersji 70mm i 90 stopni. Ogniskowa 400mm. Do tego na start para okularów APM 18mm UFF, co daje powiększenie 22x z polem w okolicy 3 stopni. Posadzona na statywie Manfrotto 161mk2b z głowicą Benro S8 stanowi wręcz zabetonowany, stabilny montaż. Swobodny obrót w każdej osi i komfort użycia korby pozwala zajrzeć w dowolny region nieba. Sama lornetka to wręcz krasnal, mieści się do niewielkiej torby TS. Lornetkę udało mi się kupić z Niemiec w stanie idealnym po bardzo atrakcyjnej cenie, do tego jest jeszcze na gwarancji.



Tak się złożyło, że jeszcze tego samego dnia pojawiło się okienko pogodowe i mogłem udać się na obserwacje. Pierwsze spojrzenie i WOW. Gromada Podwójna w Perseuszu (NGC 869 i NGC 884) w okolicy zenitu, na osiedlowym niebie po prostu wbiła mnie w ziemię. Obiekt, który w takim położeniu wymaga łamania karku w lornecie prostej tutaj był jak na ekranie TV. Widok tak przestrzenny i nasycony, że nie mogłem się napatrzeć. Pole okularów 18mm klasycznie 65 stopni, ale jakby większe i bardziej dostępne niż w lornecie prostej. Gumowe muszle oczne bardzo komfortowe, pozwalają na objęcie pola od krawędzi do krawędzi. Widok bardzo wciągający. Lornetka jest tak niewielka i lekka, że z łatwością można ją posadzić na mniejszym statywie Benro z głowicą Benro S6. Bez problemu skakałem z obiektu do obiektu, od Bliźniąt przez Oriona z M42, dalej Byk oraz M45, Woźnica i jeszcze wyższe partie nieba. Bez wątpienia rewelacyjny sprzęt świetnie radzący sobie z aberracją chromatyczną na jasnych obiektach.



Po wielu latach obserwacji w końcu niewielka i wciąż mobilna lorneta kątowa mnie przekonała. Zapowiadają się ciekawe dni pod nocnym niebem ; – )
Do następnego razu!
Pozdrawiam!