Vol. 71

Niebo przez lornetkę Wenus i Merkury na wiosennym niebie

3 min. czytania
Miejsce obserwacji: Mosina
Lornetki: APM 16x70 ED

Sobotni wieczór z idealną pogodą na obserwacje, lekki chłód, a niebo nieskazitelnie czyste. Na horyzoncie tuż po zachodzie Słońca świecący jasny punkt, czyli Wenus.

W jedną rękę lornetka, w drugą statyw, no i w drogę. Kilkanaście minut później byłem już rozstawiony na lokalnym polu z odsłoniętym widokiem na horyzont. Skierowałem lornetkę APM 16×70 ED na Wenus, która prezentowała się bajecznie – wyraźny sierp niczym rogalik, dolna część oświetlona przez naszą dzienną gwiazdę, górny fragment w cieniu. Widok jak to mówią „petarda”, planeta widoczna wybornie i to w tak niewielkim instrumencie optycznym jakim jest lornetka 16×70. Faza Wenus zaliczona.

Niebo przez lornetkę wenus merkury planety

To jednak nie wszystko, wystarczyło przesunąć pole widzenia trochę w lewo, aby ujrzeć kolejną planetę z Układu Słonecznego, tym razem był to Merkury. Drobny, delikatny punkt o pomarańczowym, czy też brązowym zabarwieniu świecił odbitym światłem bez zająknięcia, nawet niestabilność atmosfery nie była mu groźna i nie powodowała żadnego migotania. Normalnie można by było rzec, że to jakaś gwiazda. Nie tym razem – należało puścić wodze fantazji i spoglądając na ten punkt zwizualizować sobie w głowie niezliczone zdjęcia planety. Od razu inny wymiar obserwacji.

Niebo przez lornetkę wenus merkury planety

W pewnym momencie każda z planet znalazła się w jednym kadrze razem z linią drzew nieopodal dając dodatkowy efekt przestrzenności. Zmierzające ku zachodowi planety przybliżały się coraz bliżej do drzew dając ciekawy obrazek. Po chwili Merkury przenikał już między gałęziami, a ja zerkając na drugą część nieba zauważyłem, że całkiem ładnie widać Oriona.

Niebo przez lornetkę wenus merkury planety

Oczywiście nie przepuściłem tej okazji, zeskanowałem cały Pas Oriona, potem Miecz Oriona z M42 i doszedłem do wniosku, że taki mniejszy kontrast wieczornego nieba przez lornetkę ma często lepszy klimat niż smolisty ciemny atrament. Gwiazdki są wówczas bardziej subtelne, ostre jak szpilki, nie przepalają się, ani nie iskrzą.

Co tu dużo pisać, postałem tak niecałą godzinę, po czym wróciłem do domu, by za chwilę znów wrócić na wieczorny przelot ISS z Dragonem. ISS oczywiście była, ale Dragona nie widziałem (w sumie to myślałem, że widziałem, ale okazało się że to po prostu Starlink).

Do następnego razu!
Pozdrawiam

Pozostałe relacje astronomiczne:

Białe noce, obłoki srebrzyste i Droga Mleczna w szerokich polach

Białe noce, obłoki srebrzyste i Droga Mleczna w szerokich polach

To była bardzo długa przerwa od obserwacji w terenie. Nie skłamię jeśli powiem, że trwała blisko 2 miesiące. Oczywiście zdarzały się pojedyncze epizody w pobliżu, ale na typowy wyjazd obserwacyjny przyszło mi czekać zdecydowanie dłużej.

Czytaj całość >>
Rozgwieżdzone niebo i patroni Astrolife na Folwarku

Rozgwieżdzone niebo i patroni Astrolife na Folwarku

Blisko 2 lata czekałem na moment, aż ktoś z lokalnej grupy patronów Astrolife pojawi się w końcu na Folwarku. Żeby było śmieszniej, stały kontakt online mamy praktycznie codziennie, tak więc teoretycznie nie było żadnych barier, aby się spotkać.

Czytaj całość >>
Magia szerokiego pola w Sky Rover Banner Cloud 6×32

Magia szerokiego pola w Sky Rover Banner Cloud 6×32

Kolejne spotkanie na Folwarku – tym razem wtorkowy wieczór 17 marca. Na miejscu pojawiłem się razem z Michałem i Taffikiem. Wypad typowo „na lekko”, zabrałem ze sobą wyłącznie lornetki proste APM 12×50 ED i APM 20×70 ED.

Czytaj całość >>